On Japan in 2006 (1)

Do Japonii należy ponoć jeździć na przełomie kwietnia i maja lub na przełomie września i października. W zimie, wiadomo, zimno[i], w czerwcu i lipcu pora deszczowa[ii], w sierpniu upał[iii], we wrześniu tajfuny. Zapraszamy! My wybraliśmy długi weekend majowy, który w kraju kwitnącej wiśni to również ciąg dni wolnych, tak zwany Złoty Tydzień. Trzeciego maja przypada Święto Konstytucji, zaś piątego Dzień Dziecka (kiedyś Dzień Chłopca, co zmieniono w ramach walki z szowinizmem). Japończycy mają wolne w zasadzie wyłącznie wtedy i na Nowy Rok. Urlopy, zwłaszcza dłuższe niż kilka dni, nie są mile widziane, bycie na zwolnieniu zdrowotnym naraża na ostracyzm ze strony współpracowników. Zresztą za wypisanie takowego zwolnienia trzeba tyle płacić lekarzowi (legalnie), że nie za bardzo się to opłaca. Z miejscową etyką zawodową turysta ma do czynienia głównie w sklepach, gdzie sprzedawcy (zwłaszcza jeśli nie są właścicielami danego przybytku) będą stawać na głowie, żeby przymilić się klientowi. Przeciętny Japończyk będzie starał się pomóc, nawet jeśli ni w ząb nie rozumie angielskiego i właściwie tylko marnuje nasz i swój czas, zastanawiając się, co też mamy na myśli.

Wiele przewodników odradza Złoty Tydzień ze względu na korki i tłok wokół popularnych atrakcji turystycznych. Korki rzeczywiście są, ponieważ autostrady są zadziwiająco wąskie. I tak, z Tokio do Kioto (300-400 km) jechaliśmy autobusem dziesięć godzin, a korek zaczynał się już w centrum Tokio, mimo że była północ. Japonia jest jednak tak zadziwiającym krajem, że nawet przyjemnie jest podziwiać widoki w zwolnionym tempie. Co do tłoku, bywalec Zakopanego nawet okiem nie mrugnie. W dodatku, im więcej ludzi na metr kwadratowy, tym większa szansa na natknięcie się na pana w kimonie z dwumetrowym łukiem w pokrowcu lub nastolatkę przebraną za lolitkę-zombie.


[i] Chyba że wykosztować się na wizytę na jedną z wysp najdalej wysuniętego na południe archipelagu Riukiu, na przykład Okinawę. Te tropikalne cudeńka leżą na tej szerokości co Kuwejt. Na Honsiu (czyli tam, gdzie leży Tokio czy Kioto) zwozi się stamtąd banany o cudownie intensywnym smaku.

[ii] Wilgotność w połączeniu z upałem sprawiają, że nie schnie pranie, pościel czy dywany, a książki i zamsz pokrywa pleśń.

[iii] Konieczny wachlarz i ręczniczek do ocierania potu z czoła.

Advertisements

Tags: ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: