On Japan in 2006 (2)

Wylądowaliśmy tedy na podtokijskim lotnisku Narita dnia trzydziestego kwietnia. Już w samolocie linii Lufthansa (jedenaście godzin z Monachium) niemieckojęzyczne japońskie stewardessy raczyły nas zimnym gryczanym makaronem soba i sushi. Przed posiłkami rozniesiono także oshibori, czyli wilgotne gorące ręczniczki. Przez wzgląd na ich temperaturę, a może na higienę, stewardessy podają je szczypcami. W Japonii taki ręczniczek dostaje się przed posiłkiem w niemal każdej restauracji.

Pierwszą rzeczą, która nas uderzyła, było ostre, niemalże afrykańskie słońce – Tokio, co nieodmiennie wszystkich zadziwia, leży na tej samej szerokości geograficznej co Cypr czy Kreta. Kierowcy autobusów dowożących do terminalu, jak wszyscy kierowcy w Japonii, mieli białe rękawiczki. Wsiedliśmy. Widząc to, bardzo zajęta pani z obsługi naziemnej czym prędzej ukłoniła nam się w pas na pożegnanie.

Na lotnisku poszliśmy do kantoru, gdzie pan z okienka kilkakrotnie podbijał każdy kwitek swoją osobistą okrągłą czerwoną mini-pieczatką z laki (lub jej imitacji). Używa się ich zamiast podpisów, a do niedawna pieczątki mężczyzn były większe od pieczątek kobiet.

Lotnisko nie wiadomo kiedy przechodzi w dworzec, z którego podjechaliśmy pociągiem Narita Express bezpośrednio do naszej dzielnicy Tokio. Jeśli chce się zwiedzić kilka miejsc w Japonii, a także sporo jeździć po Tokio, opłaca się chyba kupić specjalny Japan Rail Pass. Na miejscu odbiera się tylko właściwy dokument i ewentualnie dokupuje miejscówki. Dzięki temu biletowi można przejechać się bez dodatkowych opłat chociażby wspomnianym już Narita Express czy linią Yamanote, która okrąża całe centrum Tokio. Teoretycznie starczyłoby codziennie wysiadać na innej stacji owej linii i zwiedzać najbliższą jej okolicę, żeby zaliczyć wszystkie najważniejsze zabytki w stolicy.

Dworce w Japonii to giganty. Stacje metra łączą się z kolejowymi na kilku poziomach[i], do tego dochodzi kompleks handlowy, na który nierzadko składają się także hotele czy kina. Perony shinkansena potrafią znajdować się na poziomie trzeciego piętra, ponieważ dobudowano je najpóźniej, a zatem, dla oszczędności przestrzeni, nad resztą dworca. Z takiego peronu przez wielkie szyby widać z góry wielobarwne neony tętniącej życiem okolicy stacji.


[i] Dworzec w Kioto ma na przykład, bagatela, piętnaście poziomów.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: