Filuś i Ziutka (1)

Filuś i Ziutka postanowili napisać o sobie książkę.

   – To, że nie potrafimy jeszcze pisać wcale nie stoi  nam na przeszkodzie. – oznajmił Filuś przejętej Ziutce pewnego zimowego poranka. – My sobie tę książkę po prostu zapamiętamy, wymyślimy ją i nauczymy się jej na pamięć, a potem będziemy przekazywać ustnie następnym pokoleniom.

   – Ale ja nie znam żadnego pokolenia. – przestraszyła się Ziutka, która wyobraziła sobie jak stojąc na chwiejnym taborecie wchuchuje groźnie wyglądającemu pokoleniowi ich książkę do buzi, a następny w kolejce pokoleń krzyczy na nią, że ma wchuchiwać staranniej, bo przekazywanie książki to ważna rzecz.

   – Bo one się dopiero muszą pojawić. Najpierw my pobędziemy sobie pokoleniem, a dopiero potem przyjdzie następne. A my przekażemy im naszą książkę, żeby o nas pamiętali. – głos Filusia był pełen dumy, jak przystało na głos człowieka, który wie, że przejdzie do historii.

   – To ja też jestem pokoleniem? – Ziutka nie wiedziała czy się cieszyć czy smucić. Jeśli i ona była pokoleniem, to te następne nie musiały być wcale takie groźne. Ale dlaczego miała być pokoleniem? – Przecież nie leżę cały dzień na tapczanie, prawda? Nie jestem bezrobotna?

   – Ojej, pokolenie nie znaczy to samo co lenie. – zdenerwował się Filuś  – A bezrobotna jesteś, bo nie chodzisz do pracy. Nie zarabiasz pieniędzy. No, ale ty jeszcze nie musisz, więc nikt się tym nie przejmuje. Jak ktoś jest już duży i bezrobotny, to wtedy dopiero jest bardzo smutno.

   – A Ujek, jak mówił, że jest bezrobotny, to leżał cały dzień na tapczanie. – powiedziała przekornie Ziutka, która zrozumiała już, że bezrobotny to nie to samo co leniwy, ale chciała się jeszcze trochę podrażnić.

   – Bo Ujek był w depresji. Depresja to takie miejsce, które leży niżej niż morze, więc trudno się z niej wygrzebać. A Ujek miał depresję w głowie, więc nikt nie mógł mu pomóc wyjść z takiego dołka, bo przecież nie można wejść komuś do głowy.

   – To dlatego Ujek pracuje teraz w wieżowcu? Żeby pokazać depresji, że może leżeć wyżej? – Ziutce bardzo spodobało się takie rozwiązanie.  Miała tylko nadzieję, że sama nie ma w głowie dołka, do którego mogłaby przypadkiem wpaść, bo musiałaby się wtedy pewnie przeprowadzić na dziesiąte piętro do Moniki Karłowicz, której bardzo nie lubiła.

   – Nie, to nie tak. – westchnął Filuś. – Za mała jesteś, żeby to wszystko zrozumieć. – I postanowił poczekać z pisaniem książki do czasu, kiedy Ziutka zrozumie, że, żeby przejść do historii, nie wystarczy przejść się wokół kamieniczek na rynku. 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: