Filuś i Ziutka (2)

Ziutka domagała się bajki. I to wcale nie na dobranoc. Lubiła wysłuchać bajki tuż po przebudzeniu, bo przecież historyjka mogła być straszna i wywołać nocne koszmary. Ziutka nigdy jeszcze nie miała koszmaru, ale nasłuchała się jak żali się na nie ciocia Lusia. Koszmary cioci nie były byle jakie, ale wojskowe. Ciocia narzekała zawsze, że są bardzo głośne i że się w końcu przez nie wyprowadzi, takie to były koszmary wojskowe, pewnie pełne wybuchów i strzelanin. Ale Ziutka, jeśli i ją dopadłyby takie złe sny, była zbyt mała, żeby się ot tak wyprowadzić, dlatego dbała bardzo o to, aby nic zakłóciło jej nocnego wypoczynku. I domagała się bajek rano.

   – Opowiedz mi jakąś dobradzienkę Filusiu, proooooszę.

   – Dobrze, ale mi nie przerywaj. – łaskawie zgodził się Filuś. – Dawno, dawno temu, w zeszłą sobotę, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, Staszek Dzierlatka został zmuszony do rodzinnego wyjścia do ogrodu zoologicznego. Zmuszony, ponieważ był środek lata, a Stach bardzo nie lubił się opalać i, jak to u osób unikających słońca bywa, był bardzo blady. Na szczęście, w połowie spaceru rodzinka Stacha, złożona z mamusi, tatusia i siedmiu siostrzyczek, postanowiła spożyć zabrane z domu bułeczki i przysiadła nad stawem. Stach nareszcie mógł schronić się w cieniu. Traf chciał, że w tym samym cieniu, pod okazałym platanem, znajdowała się malutka wioska, wioska tak tycia, że skrytej w cieniu można było w ogóle nie zauważyć. I tak blady Stach padł na wioskę.       

   – Czy to już wszystko?

   – Oczywiście, że nie. Mówiłem ci, żebyś mi nie przerywała. Staszek zerwał się natychmiast na równe nogi, a …

   – Jakie nogi?

   – Równe. Proste. Jak się kładziesz, to przecież zginasz nogi.

   – A z czego się zerwał. To on wszedł na to drzewo ?

   – On się poderwał, a nie urwał. Urwać to się można z choinki, a nie z platanu. A Stach się zerwał, czyli wstał raptownie i wydał z siebie donośny okrzyk. Tylko nie pytaj się w jakim wydawnictwie go wydał. Okrzyk popędził na falach dźwiękowych w stronę sióstr Stacha i, jak na donośny okrzyk przystało, doniósł im, że Stach potrzebuje pomocy, z którą natychmiast mu pospieszyły. I one nie dostrzegły wioski, doszły więc do wniosku, a zajęło im to zaledwie minutkę, albowiem wniosek ten leżał niedaleko, że ich ukochany brat doznał porażenia słonecznego. Odtąd już nikt nie zmuszał Staszka Dzierlatki do przebywania na słońcu. Postanowiono jednak, dla zachowania równowagi, zachęcić go do przebywania na Księżycu i wysłano do szkoły dla kosmonautów. Ale to już zupełnie inna historia.        

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: