Read aloud at this year’s Thanksgiving

The art of losing isn’t hard to master;

so many things seem filled with the intent

to be lost that their loss is no disaster.

Lose something every day. Accept the fluster

of lost door keys, the hour badly spent.

The art of losing isn’t hard to master.

Then practice losing farther, losing faster:

places, and names, and where it was you meant

to travel. None of these will bring disaster.

I lost my mother’s watch. And look! my last, or

next-to-last, of three loved houses went.

The art of losing isn’t hard to master.

I lost two cities, lovely ones. And, vaster,

some realms I owned, two rivers, a continent.

I miss them, but it wasn’t a disaster.

Even losing you (the joking voice, a gesture

I love) I shan’t have lied. It’s evident

the art of losing’s not too hard to master

though it may look like (Write it!) like disaster.

Advertisements

2 Responses to “Read aloud at this year’s Thanksgiving”

  1. Ola Says:

    It looks like something to be translated by Barańczak was what I thought after reading. And here is the result of my quick google:

    W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy
    tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
    straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy

  2. sulthien Says:

    “Ta jedna sztuka” (tłum. St. Barańczak)
    W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
    tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
    straty, że kiedy się je straci – nie ma sprawy.
    Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
    straconą szansę, upływ chwili, zgubione klucze.
    W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.
    Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
    utrata miejsc, nazw, scronień, dokąd chciałeś uciec
    lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.
    Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
    blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie w sercu.
    W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
    Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
    ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę do nich
    już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.
    Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
    który kocham), nie będzie w tym kłamstwa.
    Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
    tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: