JIGS AND REELS

Absolutnie niewybaczalne lenistwo pisarskie, ale trochę się tego w mailach uzbierało, to wrzucam.

F jak FLET – Lekcji udziela mi 18-letnia Laetita Casta w profesjonalnej sali do ćwiczeń w miejscowym konserwatorium. Mogłabym ćwiczyć godzinami, ale niestety nie mam czasu, no i szanuję uszy sąsiadów. Granie jest trochę jak medytacja, a trochę jak gimnastyka mózgu, zmuszanego do czytania nut i wyprawiania dziwnych rzeczy z palcami, przeponą i wargami. Na razie jestem na etapie melodyjek z dźwiękami H, A i G.

G jak GRAFIK – W pon pieszo 2h. We wt pieszo 2h. W śr piszo 1h 20 min, chyba że lunch w domu, to +50 min. W czw 2h pieszo. W pt 2-3h pieszo. W sob 2-3h pieszo. W niedzielę 1-5 godzin pieszo.

S jak SMAKOŁYKI – Polecam: chrupiący spodek z bardzo kozim serem i marmoladą z pomidorów (w Txalupie), tartinki z pastą rybną (w Valles), chrupiące mini bagietki z hiszpańską szynkąi podłużną zieloną marynowaną papryką (we Flushu), gazpacho w tetrapakach (w każdym supermarkecie), sok winogronowy z lodem i cytryną czyli mosto (w każdej knajpie), tortillę de patatas z papryką (w Irun na placyku) i garnek małży (w Hendaye we Francji).

T jak TRILINGUAL – W sobotę lunch z Anglikiem Maksem, jego hiszp-fran dziewczyną i ich rodzicami – cóż za rozkosz dla filologa! Dziewczyna mówi do Maksa po ang, do mamy po fr, do taty po hiszp. Tata do mnie trzema językami. Rodzice Maksa po ang i fr. Dziś w parku inny tata mówił do dzieci po fr, a mama po hiszp. Wszyscy wykształceni Baskowie wydają się mówić doskonale po baskijsku, hiszp, fr i ang. W tym baskijski ma ponoć kilkanaście przypadków!

Z jak ZAKUPY – Przyznam, że się modowo rozkręcam – gdybym tylko miała za co, obkupiłabym się chętnie w eleganckie hiszpańskie cudowności albo chodziła po kosmetyczkach. Wczoraj na dinner z szefową i współpracownikami – szpilki, czarny top, mieniąca się ołówkowa spódnica z Simple (i zonk, bo Angielki very underdressed, a knajpa miła, ale w stylu karaibski barak). Trzeba mi było wyjechać do D-SS, żebym sobie uświadomiła, jaka ze mnie estetka! Inne zakupy czasem irytujące. Chcę np. upiec ciasteczka i uświadamiam sobie, że będę musiała kupić proszek do pieczenia, papier do pieczenia, cukier waniliowy – wszystkie te drobiazgi, które normalnie ma się w domu. No i po hiszpańsku: obce słowa, obce opakowania. Ale język przenika do mózgu nieubłaganie 🙂 Nawet baskijski.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: