Archive for March, 2012

HOŁÓWKA

March 23, 2012

Dziś dzień nietypowy i nietowarzyski – ani lunchu z Agatą, ani kawy z Zurinią, ani  kolacji z Malin, ani piwka z Dellą (to sum up the last week). Wpadłam tylko na Kati – SanSe ma niby ponad 100 tys. mieszkańców, ale może dlatego, że tyle tu chodzę, a może dlatego, że wszyscy tyle tu chodzą – codziennie się na kogoś wpada. Co to dopiero musi być, kiedy się tu mieszka od urodzenia!

Rano zdenerwowałam panią pielęgniarkę, bo ja grzecznie czekałam na nią, nie wiedząc, jakie tu są procedury, podczas gdy ona grzecznie czekała na mnie. Nie pomogło też to, że nie zrozumiałam pierwszych dziesięciu zdań, którymi próbowała przerwać czekanie. Cóż, powinni chyba już dzieci w szkole uczyć porozumiewania się z obcokrajowcami – parafrazowanie swojej wypowiedzi przy pomocy trybów warunkowych, strony biernej czy nawet innego czasu przeszłego naprawdę nie pomaga, droga pani!

Potem nawet sprawnie udało mi się załatwić Tarjeta Sanitaria Europea, poległam tylko na próbie zwrócenia pani uwagi na nieprawidłowy kod pocztowy – tzn. ja myślałam, że pani odczytuje mój kod pocztowy (20013), a tymczasem chodziło jej o rok (2013 bodajże). Olśniło mnie przed sekundą, kiedy zaczęłam pisać ten paragraf 😀

Na koniec kupiłam sobie jeszcze kostium kąpielowy ucząc się przy okazji nowego słowa – “aro”. Niestety, po raz kolejny przekonałam się, że w Hiszpanii mój rozmiar nie występuje (“eres muy estrecha”), więc z bikini nici – pani nr 3 poradziła mi zakup 75 i wizytę u krawcowej. No to ja już jednak wolę jednoczęściowy turkusowy od Dolores Corte.

Przepraszam, że przynudzam, ale chciałam tylko pokazać, że w kółko coś mnie tu zaskakuje – od braku znanej sobie rozmiarówki po cenę pudełeczka tabletek na alergię (7 euro). Zaskakuję też sama siebie – dwa tygodnie temu, na przykład, znalazłam w sobie dość sił, żeby wstać w sobotę o 6.20, pojechać do pracy do Irun, o 21.00 pojechać ze znajomymi do cydrowni, wrócić o 2.30, a o 8.30 siedzieć w autobusie do Bilbao (konfa TESOL) nad gramatyką dla poziomu A1. Tak w ogóle to ktoś powiedział mi wcześniej, że Uni Deusto, gdzie odbywała się konfa, należy do Opus Dei – spytałam o to z głupia frant swoją sąsiadkę po pierwszej prezentacji i okazało się, że do Opus Dei to należy… ona, a Uni do Jezuitów.

Loyola to zresztą przedmieście SanSe, bo Ignaś był Baskiem i tutaj co drugi to Iñigo.