SOS PAPRYKOWY

Paradoksalnie, fakt, że mówię po kiepsko kastylijsku, jest dla mnie źródłem satysfakcji. Byle rozmowa w aptece, u szewca, u lekarza – hej, udało się! Idealne zwłaszcza dla kogoś, kto normalnie nie przepada za pogaduszkami ze sprzedawczyniami. Po prostu mogę sobie wmawiać, że takowe są poza moim zasięgiem, ha ha. Chociaż marzy mi się opanowanie tych wszystkich “pues nada”, “hombre” i “venga” (dla niewtajemniczonych: słówek i ciągów słówek, którymi kończy się konwersacje).

Nadal się nie przyzwyczaiłam do tego, co inne. Dziś, na przykład, odkryłam kolejny supermarket. Mijałam go już setki razy, ale dopiero teraz dotarło do mnie, czym jest.  Bo dla mnie supermarket to blaszak z parkingiem, no, bardzo ewentualnie podziemie centrum handlowego, a te tutejsze kryją się chamsko za fasadami zwykłych sklepów czy nawet czegoś w rodzaju wjazdów do garaży. Ileż oni musieli z tego miasta ziemi wykopać, skoro pod co drugą kamienicą kryje się takie monstrum, o parkingach podziemnych nie wspominając. Parking podziemny jest tu nawet pod katedrą.

Percepcja nie wyłapuje jeszcze supermarketów, ale ze sjestą jest już trochę lepiej. Tzn. teraz wygląda to tak: przypomnienie w telefonie nakazuje mi iść do szewca o 11 rano, na co ja stwierdzam, że po co wychodzić dwa razy z domu, pójdę po lunchu z Th. I dopiero po lunchu, z siatą w dłoni, uzmysławiam sobie, że sjesta trwa w niektórych przybytkach nawet do 16:30.

Do pór posiłków i ich składu też jeszcze nie przywykłam, i chyba nie przywyknę, skoro po tygodniu obiadowania z tubylcem przytyłam całe 1,5 kilo. Bo wygląda to tak: po pierwsze, obiad je się najwcześniej o 20:00, a zazwyczaj tak o 21:30, a jak uroczysty to nawet o 23:00. Po drugie, do wszystkiego jada się chleb, tzn. to, co miejscowi mają za chleb, czyli w 95% przypadków bagietkę. Do wszystkiego, czyli do ziemniaków, makaronu itp. Po trzecie, zawsze je się dwa dania, z czego to pierwsze nie jest jakąś tam polską bidną zupką, sama woda, tylko wielkim talerzem warzyw. Niby zdrowiej najeść się na początek jarzynami, ale zwykle to taka porcja jak trzy nasze. Do drugiego dania warzyw już się raczej nie podaje.

Pierwszy raz miałam styczność z takim posiłkiem w grudniu, na naszym firmowym X-mas party. Wyszło zabawnie, bo gośćmi byli w większości niewtajemniczeni obcokrajowcy, restauracja luksusowa, liczyliśmy na niezłą wyżerkę. Na początek zaserwowano sałatkę – uznaliśmy, że to przystawka, więc spoko. Jakież więc było nasze zdziwienie, kiedy następnie podano nam jedynie po sztuce mięsa lub ryby – i nic więcej. Talerz, a na nim kotlet. Jeśli je się kilka rzeczy na raz, to zasługuje to już na osobną nazwę, “plato combinado”. Tyle że te kombinacje są często dla nas bardzo niestandardowe, coś jak w Japonii: pierś kurczaka ze spaghetti bolognese i jajkiem sadzonym na przykład.

Co więcej, jada się praktycznie wyłącznie dania kuchni hiszpańskiej, co, o czym już chyba wspominałam, prowadzi do absurdów, bo w wielkim supermarkecie nie można dostać francuskiego wina, a słoiczku z jakimś tajskim sosem nie wspominając. Jest więc SanSe stolicą kulinarną, ale niezwykle monotonną, gdzie wszystkie bary i wszystkie menu wyglądają tak samo. Zabawne jest potem obserwowanie Baska w Polsce, jak to się zachwyca, że w knajpce można usiąść, i to na kanapie, i jeszcze więcej niż trzy rodzaje piwa zamówić – ba, nawet czekoladę na gorąco z alkoholem.

Tak, stanie w knajpach to kolejna rzecz na liście. W Polsce wchodzimy do knajpy i jeśli miejsc siedzących nie ma, wychodzimy. W SanSe po prostu się stoi, tłum wylewa się na ulicę, okupuje chodniki i maski aut. W Polsce na ścisk w knajpie narzekamy – w SanSe ścisk i zgiełk są niezbędnymi składnikami odpowiedniej atmosfery, “ambiente”.

Można też przynieść napitki z domu, nawet w 5-litowych baniakach, i rozsiąść się choćby na schodach barokowego kościoła.

I tym sposobem, pisząc bloga, dotrwałam do siódmej (“dotrwałam”, bo staram się nie podjadać, żeby zrzucić te 1,5 kilo) i teraz czas na kolację. Będą warzywa w sosie paprykowym, zakupionym jako pomidorowy, bo nie wpadłam na to, że istnieje sos paprykowy.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: