SPORT

Mam z nim problem od zawsze. Uprawiac, wiadomo, trzeba – bo zdrowo, bo na stres, bo z innymi ludzmi. Wiec chcialabym sie wreszcie do cholerstwa przekonac.

Wszystko musialo sie zaczac jeszcze przed pojsciem do szkoly. W przedszkolu sportu nie bylo, rodzice ze mna na tym etapie sportow nie uprawiali, a ja przed osmym rokiem zycia raczej siedzialam w domu niz bawilam sie na podworku.

W szkole przyszedl czas na WF i jak przystalo na rasowego (eks) mola ksiazkowego od zawsze stawalam na glowie, zeby sie z cwiczen wykrecic. Bardzo milo wspominam wiec siedzenie w schowku na skrzyniach i koniach, tudziez skakanie przez rozbieg do skoku w dal, udajac z O.H., ze jestesmy w zamku Ronji, corki zbojnika. Reszta byla mordega:

1. SZATNIA – Bardzo nie lubie sie spieszyc, a na przebranie sie zawsze mielismy malo czasu.  Plus oczywiscie nie bylo mowy o prysznicu.

2. INSTRUKCJE – Nie na darmo jestem na autism spectrum, wszak m.in. odkad pamietam, mam problemy ze zrozumieniem instrukcji i powtarzaniem ruchow (czy to w tancu, czy przy robieniu na drutach). W rezultacie, za Chiny nie rozumiem, jak sie oddycha w jodze, a jak przed studniowka uczyli nas tanczyc, musialam wyjsc na korytarz i odtwarzac kroki walca “na czuja”, podobnie jak sie czasem odtwarza zapomniany PIN do komorki.

3. LECACA PILKA – Jedna z moich fobii (byc moze wziela sie stad, ze kiedys dostalam pilka w twarz, majac zalozone okulary). Jesli leci na mnie pilka, instynktownie rzucam sie do ucieczki i to w panice, wiec “cztery ognie” to dla mnie tortury. Ewentualnie nieruchomieje (podobnie reguje na nadjezdzajace auta i wole zastygnac na pasach niz przyspieszyc kroku).

4. WYGRANA – Nigdy nie zalezalo mi na wygranej mojej druzyny. Jaki sens ma zdobycie kolejnego punktu? Dlaczego mam kolowac przeciwnika? Nawet w szachach dopiero po tygodniu dotarlo do mnie, ze celem jest zwyciestwo, a mialam juz grubo ponad 20 lat!

5. POZIOM/MOTYWACJA – Nikt ci nie tlumaczy, jak grac, jak sie rozgrzac, nikt cie nie trenuje, zebys po pol roku zobaczyla postepy w biegach na 100 metrow. Ot, dwa biegi na krzyz, troja i do widzenia. Albo jeszcze gorzej – mostek. W czwartej licealnej w koncu odmowilam jego wykonania – najpierw moze tak kilka miesiecy jogi, rozciagania? Hello?

Na tym etapie wlaczyla sie moja mama, ktora dzielnie ciagala mnie na basen i na lodowisko. Na basenie czekaly mnie takie atrakcje jak grzybica, mokre skarpetki, rozczesywanie dlugich wlosow w czasach przed odzywkami (najlepiej przez zniecierpliwiona rodzicielke), akrobatyka pod-recznikowa (mam nadzieje, ze teraz ludzie juz sie normalnie rozbieraja), no i przede wszystkim paralizujaca nuda kolejnych powtorzen. Nie jestem chomikiem. Z plywania najbardziej lubie zjezdzalnie i surfing w miejscu na piankowej desce. (Gdy mialam 6 lat, chodzilam tez przez rok na kurs plywania – nie mam zielonego pojecia, dlaczego nawet nie udalo im sie nauczyc mnie plywania pod woda bez zatykania nosa. Coz, mam wrazenie, ze czesto wymykalam sie do toalety). Co do lodowiska, tu klania sie moja druga fobia – lek przed poslizgnieciem sie, do czego dorzucala swoje dwa grosze wybujala wyobraznia, bo przeciez jak juz sie czlowiek poslizgnie, to na pewno ktos z tlumu przejedzie mu po palcach, prawda? Nie przemawiaja tez do mnie sporty, w ktorych, zeby cokolwiek osiagnac, trzeba sie najpierw setki razy przewrocic.  Patrz nie tylko lyzwy, ale i rolki, karate czy aikido.

Bardzo lubie badmintona i marzylyby mi sie regularne treningi na prawdziwym krytym korcie, na ktory zalapalam sie kilka razy w Cardiff. Niestety, w realnym swiecie zbyt czesto pada i/lub wieje, no i zaskakujaco malo osob gra dobrze w badmintona. Pogoda (i lenistwo, rzecz jasna) nie pozwala mi rowniez na regularne uprawianie slackline.

Joga? Jak juz wspominalam, nie rozumiem za bardzo instrukcji, a poza tym, nawet gdyby jakis instruktor zainteresowal sie tez potrzebami mojego nietypowego kregoslupa (co sie jeszcze nie zdarzylo), dlonie tak bardzo mi sie poca, ze rozjezdzam sie na macie (O.H., obecnie O.W., swiadkiem).

Aerobik, zumba, spinning? Nie wytrzymuje tempa i uszy mi wiedna od serwowanej muzyki.

Tai-chi albo nordic walking? Wydaja mi sie zbyt lajtowe – ja chce miesni! Dodatkowo, najwieksza znana mi fanka tego typu gimnastyki wierzy w zywienie sie swiatlem i walczy ze szczepionkami, a ja nie mam ochote na gotowanie sie od srodka podczas dyskusji w szatni.

Alez ja wybredna jestem! Dobrze, ze chodziaz do pracy jezdze na rowerze! (No, dzisiaj juz chyba zaczal sie tutejszy monsun, sie zobaczy).

Ostatnio probuje biegac, ha ha ha. Uwazam, ze i tak jestem bardzo dzielna, bo po kazdym joggingu w Polsce (zaledwie 400 metrow) mialam objawy podobne do… porodu – nudnosci, biegunke i dziwne skurcze (nie wnikam, czy jelit, czy macicy). Bomba. Tutaj czasami zatykaja mi sie uszy albo zaczyna bolec obojczyk (wnosze, ze od kregoslupa, wiec tak wlasciwie to nie biegam, tylko uprawiam chod sportowy, zeby nie narazac, i tak juz obciazonych, stawow biodrowych). Ale najwiekszym wyzwaniem jest to, ze wystarcza 10 minut (jako ze uprawiam chod, rowna sie to jednemu kilometrowi), a juz spodnia koszulka lepi mi sie od potu, twarz robi sie purpurowa, no i po prostu wiecej nie moge. Tzn. moge dowlec sie pod prysznic. Jak ludzie moga biegac tuz przed praca, nie mam pojecia.

Zastanawialam sie ostatnio, czy jest jakikolwiek sport, ktory moglby przypasc mi do gustu. Narty – za daleko, za drogo, nieekologicznie. Tenis – zly na stawy. Moze taniec brzucha? Poki co w suche dni bede od czasu do czasu biegac, a w inne (jesli przelamie lenistwo) gimnastykowac sie na karimacie, choc miejsca mam stanowczo za malo. Marzy mi sie jakas nowa Ewa Ch, ale taka, co to kiedys miala nadwage, przewlekle zapalenie cewki i doktorat z literatury. Albo po prostu sekcja badmintona.

PS. O wspinaczce nie pisze ze wzgledu na slabe serce mojej mamy.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: