CARNIVALES

Ostatnio, zupelnie przypadkowo, zafundowalam sobie trzy karnawalowe doswiadczenia kulturalne – plus czwarte (cydrownie w Hernani) z premedytacja. Oto kilka refleksji.

1. “CZEKOLADA” JOANNE HARRIS (zaczyna sie w Ostatki)

Nie jestem fanka katolicyzmu i zgrzytajacego mieszczanstwa, ale jakos nie umialam sie przekonac do stojacej po drugiej stronie barykady Vianne. Po pierwsze, sorry, ale slodycze w nadmiarze SA niezdrowe. Po drugie, robienie sobie dzieci z nieznajomymi jest smutne – dziecko potrzebuje ojca lub kogos, kto zastepuje ojca (ojca niebiologicznego, dziadka, panow z plemienia). No i kto poprowadzi za nia sklep, gdy jej nowe dziecko bedzie zupelnie malutkie? No coz, ja nie jestem ani taka dzielna, ani taka pracowita.

(Uwaga – nie dajcie sie skusic obsadzie i nie ogladajcie filmu! Sadzac po pierwszych 20 minutach, Hollywood zmasakrowalo powiesc a la Mary Poppins).

2. “EASY RIDER” (konczy sie tuz po Ostatkach)

Nawet Ru sie nie podobalo, chociaz regularnie chodzi do baru Chopper i objechal pd-zach USA (a Peter Fonda jest bardzo podobny do jego brata). Niestety, dilerzy narkotykow mi nie imponuja, a ogladajac film, myslalam glownie o tym, jakze ci dwaj bohaterowie musieli smierdziec. Trudno mi tez bylo zapomniec o tym, co kilka lat pozniej zdarzylo sie w domu Jacka Nicholsona, i zastanawialam sie, czy Fonda bral narkotyki po to, zeby zapomniec o smierci swojej matki (poderznela sobie gardlo w szpitalu psychiatrycznym – rok pozniej Fonda sam o malo nie umarl, bo strzelil sobie w brzuch i kilka miesiecy spedzil w szpitalach).

Oczywiscie czolowka jest niesmiertelna – i tu mozg podsuwa mi usluznie odpowiedni fragmencik, ktory widzialam w czarno-bialym telewizorze na dzialce w Kiekrzu pewnie w 1995 roku:

3. NIEDZIELNA PARADA KARNAWALOWA

Wpadlismy na nia przypadkowo w centrum miasta – gigantyczne przedsiewziecie, szlismy wzdluz niej chyba z godzine. Zszokowalo mnie jednak to, ze kazdy zespol reprezentuje inna… szkole. Nie, nie szkole samby, tylko taka zwykla miejscowa podstawowke czy gimnazjum. Czyli szkola nakazuje twojej nastoletniej corce przebrac sie w kuse wdzianko (w dodatku nie uszyte przez mame, tylko kupione hurtowo u Chinczyka), by w 13 stopniach i deszczu wyginac sie na platformie w rytm Lady Gagi (chlopcow jak na lekarstwo – moze 5%, glownie male dzieci). Niektore szkoly staraly sie, jak mogly, uciec od stereotypow z Rio – kilkadziesiat osob w turniurach tanczacych synchronicznie do “Rock me Amadeus” robi wrazenie – ale czemu nie Mozart? Widocznie miejscowe szkoly stawiaja na prace w grupie. A nauczyciele nie rozumieja tekstu najnowszego hitu Britney:

“You wanna hot body
You wanna Bugatti
You wanna Maserati
You better work bitch
You wanna Lamborghini
Sip Martinis
Look hot in a bikini”

I gdzie tu dziecko poslac do szkoly?

Musze sie dowiedziec, jak sie nazywala ta, ktora owinela dziewczynki w sari i kazala podrygiwac do tej jakos tak dziwnie znajomej melodii 😉 :

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: