VEGAN

W niedziele zrobilam wreszcie cos na co mialam ochote od kilkunastu lat, czyli (odpukac) przeszlam na weganizm. Nie bede sie tu z nikim klocic po co – po prostu zawsze mnie to krecilo i tyle. Jako nastolatka za szczyt szpanu uwazalam taka wlasnie diete, sluchanie Rage Against The Machine i jezdzenie na snowboardzie (plus oczywiscie super wygodne snowboardowe ciuchy) – a jako ze teraz uwazam wszelkie odmiany narciarstwa za szkodliwe dla srodowiska (kojarza mi sie ze sportami w “Nowym wspanialym swiecie”), markowe ciuchy sa drogie (musze najpierw donosic te po fazie na Jean Seberg), a muzyki slucham, zeby sie zrelaksowac (w glosniku “Medieval Dances for flute and harp” Laurel Zucker i Susan Jolles), coz mi wiecej pozostalo? 😉

Pomogla mi Mayim i jej ksiazka. Wprawdzie narzekalam tu juz na to, ze jej weganizm jest bardzo amerykanski (“vegan pumpkin pie mix” w przepisie na ciasto dyniowe, hello?), ale przynajmniej nie jest tak nawiedzony jak makrobiotyka czy kuchnia pieciu przemian – obie moze i zdrowe, ale oparte na filozofiach z czasow, kiedy filozofowie byli lekarzami, methinks. Nie chodzi mi o to, ze mam zamiar robic zupe z klopsikami z macy (nieortodoksyjny przepis w przetlumaczonej przeze mnie ksiazce “Lunch w Paryzu”, o ile macie pod reka pasternak), ale ze gdzies tam mieszkaja te wszystkie dzielne kobiety, ktore gotuja wegansko dla swoich dzieci i w dodatku w miare  (nie bez starc) wspiera je w tym rodzina.

W byciu weganka ma mi pomoc dobrze zaopatrzona spizarka – dzieki dziennikowi zdrowia (zapiskom w kalendarzu Chodakowskiej) odkrylam, ze jestem najbardziej podatna na pokusy, kiedy latwiej mi siegnac po zolty ser czy pasztet (niewskazane bez wzgledu na przekonania), niz wyjsc z domu po sloik cieciorki. Musze wiec zadbac o to, aby ow przyslowiowy sloik zawsze w domu byl.

(Druga zasada to jedzenie wylacznie dla zaspokojenia glodu).

Jesli jestescie ciekawi, co ciekawego mozna miec w spizarce:

– zielona herbate sencha (Jesli nie jestem pewna, czy to glod, pragnienie czy lenistwo, robie sobie teraz kubek zdrowej herbaty.)

– chleb zytni lub orkiszowy (Do orkiszowego nawet Ru sie przekonal, bo te ich nieszczesne bagietki z waty tak szybko schna, ze zwykle polowe sie wyrzuca.)

– krakersy z mielonych kasztanow lub z kaszy gryczanej (Kupne oczywiscie – te wszystkie przepisy na mielenie, prazenie i kielkowanie to kolejna rzecz, ktora odrzuca mnie od moich starych wegetarianskich ksiazek kucharskich.)

– melase (Dotychczas znana mi wylacznie z amerykanskich ksiazek dla dzieci, ponoc pelna zelaza itp.)

– sol gruboziarnista z rozmarynem (W domu uzywam tylko tej soli i po ponad roku mam jeszcze pol malutkiego sloiczka.)

– sos sojowy z wasabi i kolendra

– pasztet marchewkowo-migdalowy (Na razie kupny, ale zrobie.)

– wakame (do szybkich zup)

– pestki slonecznika, pestki dyni, sezam, len, migdaly, rodzynki (Siup do wszystkiego: dynia do sniadaniowego kremu z dyni, slonecnzik do sniadaniowego smoothie z babanow i awokado, sezam na tofu…)

–  waniliowe bialko dla sportowcow w proszku (na batoniki lub do owsianki)

– kasze jaglana, quinoe, makaron razowy

– otreby orkiszowe, organiczne muesli

– proszek niby-jajo (Odkrylam jednak, ze jest z Australii, wiec chyba bede polweganka na jajach bio – albo poszukam innego sklepu.)

– soczewice, cieciorke

– tofu

– awokado, swiezy szpinak, gazpacho

– mleko owsiane

Trzymajcie kciuki za moj pierwszy weganski wyjazd – w ten weekend bede w Madrycie na konferencji.

Advertisements

3 Responses to “VEGAN”

  1. shieldmaiden26 Says:

    To jest po prostu PIĘKNE!
    Trzymam kciuki.
    Pamiętaj o suplementacji witamin B, zwłaszcza B12.
    No i absolutnie jadłonomia.com 😀

  2. sulthien Says:

    Dzieki za te kciuki, za porady i namiary. Nie jestem swieta – w Madrycie raz z braku wyboru zjadlam salatke z majonezem i tunczykiem (miala byc warzywna) albo objadam sie marynowanymi papryczkami, bo to przeciez warzywo, ale nagle udaje mi sie pomiescic w jednym dniu te angielskie 5x. Polecam tez smoothies na sniadania 🙂

  3. shieldmaiden26 Says:

    Jak cudownie. Też uwielbiam smoothies, udaje się w nim przemycić dużo gorzkiego kakao pod pretekstem, że to takie zdrowe…
    Weganizm to proces, jak mówi starożytne chińskie przysłowie 😉 Nie można się karać za porażki, przynajmniej na początku.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: