WIOSNA W MADRYCIE

Moje wizyty w Madrycie sa zawsze nieco dziwne.

Za pierwszym razem (listopad 2011) przyjechalam tylko na jakies 18 godzin (nie liczac 12 godzin podrozy), z czego ze 2-3 godziny spedzilam w Prado. W dodatku nie mam z tego pobytu zadnych zdjec.

Za drugim razem (czerwiec 2012) noclegi byly juz dwa, sporo ciekawych zdjec i znow 2-3 godziny w Prado. Ach, “We found love” Rihanny o 2 w nocy na Gran Vii przy jakichs 25 stopniach… Dziwne byly jednak ulickie madryce, tfu, madryckie ulice, bo trwal Gay Pride Week – nigdy wczesniej nie widzialam tylu mezczyzn w dziale akcesoriow H&M 🙂 (zwlaszcza tylu w skorzanych spodniach). Nigdy wczesniej nie spedzilam tez chyba tyle czasu w slomkowym kapeluszu.

Tym razem (marzec 2014) nawet nie zajrzalam do centrum – gdyby nie metro (i ten kulasty wiezowiec przy Avenida de America nr 37 – wygooglajcie), moglabym byc w jakimkolwiek innym hiszpanskojezycznym miescie z duzym kampusem uniwersyteckim, po ktorym lataja zielone papugi (tak!). Przez wiekszosc pobytu ledwo sie z Johanna slanialysmy na nogach (moje cialo zmagalo sie z rozkoszami dlugich godzin na siedzaca i w klimie), wiec gora o h21 ladowalysmy w lozeczkach.

Ciekawe jest to, jak bardzo czuc w Madrycie, ze jest sie, poniekad, zagranica: w oczy rzuca sie egzotyczna roslinnosc, wlosy schna w 25 minut, a przechodnie nie maja na sobie nic firm North Face, Berghaus czy Wolfskin, za to kroluje styl Latino: obcisle podkoszulki w szpic, wlosy na zel, diamentowy kolczyk w jednym uchu (patrz: siostrzeniec Ugly Betty). Gryzlysmy sie w jezyk, zeby nie uzywac “barkatu” i “aguuuur”.

Najfajniejsze z calego pobytu byly dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, mieszkalysmy w katolickim meskim akademiku. To ja go wynalazlam – po prostu byl najbliszym hotelem wedlug Google Maps. Nie mam pojecia, dlaczego nas przyjeli, ale za 40 euro oferuja lsniacy nowoscia pokoj jednoosobowy z lazienka i sniadaniem oraz niezapomniane przezycia z cyklu Asia przechodzi przez swietlice pelna 19-latkow grajacych w bilard, dwie Asie wchodza do stolowki itp.

2014-03-07 14.53.50

Drugim highlightem konferencji bylo wylapanie w tlumie, juz pierwszego dnia, kogos w rodzaju ulepszonego sobowtora aktora Geoffreya Rusha – powiedzmy, Geoffreya Rusha udajacego wysokiego, wychudzonego angielskiego arystokrate o starannie ulozonej, bujnej fryzurze. (Dla niewtajemniczonych dodam, ze G.R. do przystojnych nie nalezy i ma 60tke – chodzi o charyzme i docenianie talentu). Drugiego dnia wylapalam, ze nieznajomyma na imie Gerard, wszystko wiec ukladalo sie w logiczna calosc – australijska mamusia nadala synom imiona na “g” 😉 Trzeciego dnia okazalo sie, ze Gerard prowadzi prezentacje, na ktora sie wybralam – jest nauczycielem w International House Barcelona, wiec jesli nie zejdzie z tego swiata (nie wiem, czy zawsze jest taki chudy), a ja znowu postanowie byc masochistka, byc moze zobacze go w przyszlym roku.

Masochistka, bo jakze inaczej mozna nazwac dobrowolne spedzenie slonecznego weekendu w klimatyzowanym autokarze i klimatyzowanych salach wykladowych – nie cierpie klimy i nie cierpie siedziec na zwyklym krzesle. Brr. W dodatku konferencje organizuja w weekendy, przez co nie ma kiedy po takim wyjezdzie wypoczac. O nierownym poziomie prezentacji i potrzebie sprawdzenia zaprezentowanych metod, portali i aplikacji w domowym zaciszu nie wspominajac. Ale fajnie bylo nagadac sie z Johanna, troszke podmotywowac, no i ten caly Gerard i papugi 😛

Sloneczny weekend

Sloneczny weekend

A jak sobie poradzilam na moim pierwszym weganskim wyjezdzie, spytacie? Coz, przede mna daleka droga. Np. w piatek odruchowo zamowilam na sennosc “cafe con leche”. Ups. Z gapiostwa dalam tez sobie nalozyc kazdego dnia (i kazdego dnia w innej stolowce) porcje frytek, zamiast po prostu zjesc warzywa z chlebem, no i wiadomo, skoro mi juz je nalozono… Powinnam tez wozic ze soba wiecej zapasow (mialam niemleko, ciasteczka, daktyle, czekolade 99%, migdaly…), bo na dworcu autobusowym najbardziej weganskim daniem byla salatka z majonezem i tunczykiem. Polecam za to wszystkim superpikantne burrito w Cafe Glace w miasteczku uniwersyteckim (not pictured)

2014-03-08 13.47.06

Advertisements

Tags: , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: