AVILA

Jak juz pisalam wczesniej, pojechalam do Avila nie majac pojecia, czego sie spodziewac – ot, slyszalam, ze miasto ladne, no i kojarze sw. Terese.

Przedmiescia rozczarwuja, chociaz moze i sa atrakcja dla jakiegos stesknionego krajana – wszystko bowiem, poza najatrakcyjniejszymi budynkami miasta, przypomina, bo ja wiem, duza Mosine? Slupsk bez blokow? Klimaty bardzo swojskie. W dodatku na skromnym, brudnawym Plaza Mayor z miejsca atakuja cie (niezwykle egzotyczni dla kogos z SanSe) naganiacze restauracyjni z ulotkami: “Dzis wszystkie pierwsze dania z Menu 2 w cenie Menu 1, a dla pary nasz slynny stek na spolke za jedyne…”. Po kilku takich monologach Ru musial dochodzic do siebie dobre 20 minut – w Nonostii mozna machac kelnerowi pieniedzmi przed nosem, zeby mu zaplacic, a i tak cie ignoruje. Bardzo polskie jest tez miejscowe centrum informacji turystycznej – ma jakies piec opustoszalych poziomow (tylko na parterze smutna pani siedzi jak trusia), schody ruchome, windy, bajery, ale nie ma map gratis ani prawie zadnych ulotek.

Jak tam dojechac? Koniecznie z Toledo – lasy afrykanskich akacji (chyba, ze mam omamy, albo nie znam sie na drzewach), kilka zamkow na wzgorzach, a na koniec calkiem przyzwoite gory.

Gdzie sie zatrzymac? Zdajac sie na Internet, na kempingu w malowniczej Valle de Iruelas nad gorskim zbiornikiem retencyjnym.

Gdzie sie posilac? Jesli lubicie 800-gramowe steki, trafiliscie do raju. Podobnie, jesli nie lubicie przypraw – wtedy czeka na was niedoprawiona zupa z rozmoczonym chlebem i sredniawa fasolka “po bretonsku” z puree pomidorowo-ziemniaczanym (nice comfort food, ale nie za te pieniadze). Czepiam sie, po prostu jadlam tylko w jednym miejscu (Reyes Catolicos). Na pocieszenie maja fajne wielkie reprodukcje np. “Madonny z lasiczka” Da Vinci.

Co zwiedzic? Przede wszystkim obejsc mury miejskie – co w nich takiego niezwyklego, niech pozostanie dla was niespodzianka. Zajrzelismy tez do muzeum w Szkole Garnizonowej – zmusza do myslenia (armia a logistyka, armia a wiedza na temat wlokien), ladny budynek i ciekawe pamiatki z okresu wojny domowej – z naszej perspektywy wszystko na opak: np. forma plakatu sie zgadza, tresc sie zgadza (“Robotniku!”), tyle ze strasza socjalizmem, zamiast go wielbic.

A co ze swieta Teresa? Coz, na najladniejszym placu miasta znajdziecie specjalistyczny sklep “Santa Teresa” ze… slodyczami i innymi produktami “gourmet”. Musze przyznac, ze bombonierki w swieta Terese i laleczki swieta Tereska powalily mnie na lopatki – toz to lepsze od Lichenia! Rewelacyjne prezenty dla znajomych apostatow :p

http://www.yemasdesantateresa.es/tienda2/product_info.php?cPath=66&products_id=265

http://www.santateresagourmet.com/sushi/

Jesli zastanawiacie sie, co to jest “yema”, spiesze doniesc, ze niestety nie chodzi o elegancki sloiczek z koglem-moglem:

http://www.santateresagourmet.com/productos/23-yemas-de-santa-teresa

Inne ciekawe produkty:

Ki diabel? http://www.santateresagourmet.com/productos/47-huevo-hilado

Avila do jedzenia http://www.santateresagourmet.com/productos/28-murallitas-de-santa-teresa

Nareszcie cos dla wegan http://www.santateresagourmet.com/productos/53-ajoblanco

Advertisements

Tags: , , , ,

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: