Archive for February, 2015

February 27, 2015

Ano mielismy dzis tzw. drugie USG (tak naprawde bylo piate) i swietujacy dzis zreszta swoje urodziny mlody tato doszedl wreszcie do wniosku, ze czas powaznie sie zastanowic, czy na pewno bedzie “Sebastian”. Imie wybiera mlody „aita”, zeby brzmialo dobrze tu na moiejscu – ja mam zatwierdzic wymawialnosc itp. w polskim i z grubsza na arenie miedzynarodowej.

Najlepsze byloby baskijskie, bo dzieciak i tak ma z lekka pod gorke, jako ze w domu nie mowimy w tym jezyku i nie mamy patriotycznych nazwisk. Dzis np. lekarz spytal mnie skad jestem (uzasadniona normalka), po czym spytal o to samo Rubena, ktory ponoc nie mowi z akcentem z naszej miniaturowej prowincji. Tak to juz jest, jak sie ma rodzicow z Navarry, a w pracy wszyscy sa z sasiedniej Bizkaia (ktorej stolica jest znienawidzone tu Bilbao).

Ale wrocmy do imion. Jeszcze w lipcu sporzadzilam sobie liste wszystkich, ktore nosza moi uczniowie i miejscowi znajomi, a takze jej polski odpowiednik. Chcialam sie przekonac, czy dobrze mi sie wydaje, ze w Kraju Baskow ma sie znacznie wieksze pole wyboru, przy czym nikt sie nie smieje, ze siegnelas po jakas tam rzadka „Genowefe” – wazne, ze nasza przykladowa „Genowefa” jest jakas tutejsza gora albo sanktuarium maryjnym. I rzeczywiscie, lacznie z wcale nie tak popularnymi imionami hiszpanskimi, jest ich tu w obiegu jakies trzy razy wiecej niz w Polsce. Gorzej, gdy biedna cudzoziemska matka zechce uniknac glupich skojarzen:

Julen – Moj faworyt: mozna wolac „Julek”, a dziecko jest lipcowe.

Aitor – Jak jakas egipska boginii. Albo „Thor”. Aitorku!

Oier – Jajka po niemiecku? Ojej.

Jon – Niby miedzynarodowe, ale nie jestem fanem imienia „Jan”. Sorry, dziadku.

David – „Dawidek” mi nie podchodzi. Poza tym oni to wymawiaja „da-BIW”.

Ander – Ujdzie. Brzmi troche skandynawsko i mozna wolac „Jedrus”.

Asier [as-JER] – Ujdzie, w koncu nie mam 15 lat i nie kojarzy mi sie z „ass”. Kojarzy mi sie za to z wojownikiem z czasow krucjat, o dziwo pozytywnie.

Ibai [i-BAJ] – Czyli „Rzeka”. Darujemy sobie, bo uzyla go moja znajoma Niemka (a raczej jej baskijski chlopak, bo jej sie kojarzylo z Turcja).

Iban – To moze od razu Iban Swift? Dla przyszlego bankiera? (Oczywiscie wymawiaja to „Iwan”, co mi rasistowsko nie pomaga).

Alex – Nigdy mi sie nie podobalo. Chyba kojarzy mi sie z psem Reksem.

Iñaki, Iñigo, Eñaut – Fajne, ale nie wiem, czy obciazac dziecko tilda.

Arkaitz, Ekaitz, Aritz [tz=c] – Zabojcze dla Anglikow, a Arkadiusz rani my poshness.

Fermin – Vermin. Ale lubie zdrobnienie Mintxo [Minczo]

Gonzalo, Rodrigo, Carlos – Jak z opery.

Mikel – Znosne, miedzynarodowe, ale nigdy za nim nie przepadalam.

Antxon, Andoni – Moja babcia opowiada od zawsze dowcipy z glupim Antkiem w roli glownej.

Iker – Hm, jak Ikar. Ujdzie.

Unai – Znosne, chociaz oznacza „pasterza krow”.

Xabi, Javier – Mam problemy z wymawianiem „Szavi” w odpowiedni sposob.

Manex – Jak jakas firma z lat 90-tych. Lub wybieg dla koni.

Imanol – Tutejsza wersja „Emanuela”. Brzmi troche jak nazwa leku.

Eneko – Ujdzie, choc brzmi jak nazwa firmy wspolczesnej.

Dani – Imie miejscowego Borysa Szyca.

Urko, Koldo, Borja – Jak jakies koboldy.

Josu – Ujdzie, choc dla Anglikow brzmi jak „tosser”.

Gorka – Czyli Jorge, czyli Jerzy. Calkiem fajne, ma swoj palac w Poznaniu (w hiszpanskim przewodniku nazywa sie „de los Gorka”).

Telmo – Znosne, choc sezamkowe. A najwieksze muzeum w miescie nazywa sie San Telmo.

Oscar, Victor, Erik – Taaa, i Kevinek.

Ignacio – Strasznie popularne, ale moze za bardzo katolickie (Loiola jest stad).

Pablo, Paúl – Ok, ale to moj byly.

Piter – Ok, ale to moj byly crush.

Jokin – r u jokin´?

Yago, Jagoba – „Waz: Jago. Maz: Ja go! Duszona: zona. Final: obsada kona”.

Beñat – Beniu kojarzy mi sie z kierowca ciezarowki. I´m such a snob!

Manu, Kepa – Ja juz sie przyzywczailam, ale chyba brzmia jakos tak za krotko. Ewentualnie jak „manure” i „kupa”.

Jose, Joseba [hose, joseba] – „Jozek” jest calkiem fajne, no i to imie mojego szefa.

Raul, Juan – Ujdzie.

Thoughts?

Advertisements