4 RZECZY W KRAJU BASKOW, OD KTORYCH RECE MI OPADAJA

Bardzo nie lubie tej nowej mody na zastepowanie sensownych artykulow listami “10 rzeczy…”, ale po pierwsze nie jestem dziennikarka, a po drugie czemu nie mialabym sobie ponarzekac na wlasnym blogu, a przy okazji pokazac innym, jak zaskakujace potrafia byc roznice kulturowe.

1. DOSTEP DO BADAN

W Polsce idziesz sobie do dowolnej przychodni, placisz 25 zl, robisz sobie posiew i z gotowym wynikiem idziesz do lekarza wylacznie po recepte na antybiotyk. Na przyklad. Albo idziesz do dermatologa bez skierowania. Albo wpadasz z ulicy do przychodzni prywatnej, mowisz, ze chcesz sobie wyciac znamie, wycinaja od reki, a wyniki histopatologii na maila. Tutaj wszystko kontroluje medyk, wiec przez byle gowienko kolejka do rejestracji, dyskusje z lekarzem, wyniki badan wylacznie wydawane lekarzowi, wiec kolejna kolejka w godzinach pracy, kolejna wizyta w godzinach pracy. Prywatnie wcale nie lepiej, wiec bez prywatnego ubezpieczenia nie ma co chodzic, chyba ze lubisz placic 170 euro za wizyte, ktora sluzy odebraniu wynikow. Leki bez recepty koszmarnie drogie, nawet Anglicy wola kupowac glupia witamine C w angielskich aptekach internetowych. Ogolne nastawienie: wyluzuj, wez Paracetamol, daj mi spokoj. To nie jest kraj dla hipochondrykow :p

2. SWIEZE POWIETRZE

Odkrylam wreszcie, czemu oni tak bardzo kochaja sport, jarmarki i wystawanie pod barami, zamiast siedzenie w barach. W domach po prostu brak im swiezego powietrza, wiec nie ma jak rozkoszowac sie lektura, nauka czy rozmowa z kolezanka. Ze wystarczy otworzyc okno? No ale przeciez mozesz poczuc swiezy powiew na policzku (zgroza) albo uslyszec kosiarke sasiada. Nie, nie, okna maja byc zamkniete. Najlepiej, zeby wychodzily na wewnetrzna studnie. Szyby matowe. A na noc zasuwamy metalowe rolety. W szkolach tez. Zreszta w szkolach, instytucjach, firmach okna i tak sie nie twieraja, no bo po co. Dzienne swiatlo, no, jeszcze – niektore przedszkola podkreslaja to, jako swoj atut (dziwaku z zagranicy, myslales, ze dziennie swiatlo to norma?). Ale otwierac? Zima tez? przeciez jest tylko 11 stopni i mzy!

3. OWOCE JAGODOWE

Owoce jagodowe (poza truskawkami) to rarytas dla dziwakow, wiec malenka plastikowa tacka malin (pojedyncza warstwa owocow, naprawde) kosztuje 4 euro. Jesli juz je gdzies znajdziesz. Mrozonych nie ma wcale. No bo przeciez masz, dajmy na to, ananasa. Ze za duzy, ze ty jedna sama, ze nudno, bo chcesz porzeczki czarnej, czerwonej, borowek amerykanskich, jagod, poziomek, agrestu, chociazby rabarbaru do placka? Co to wlasciwie jest, ten agrest, ten rabarbar? I ten twoj caly placek? Ze z kruszonka, ze jak? Ta twoja kruszonka jest na masle, my tu masla tez nie jemy. I surowek. I kiszonek. Dieta baskijska najzdrowsza na swiecie.

4. EUSKERA

Euskera albo euskara, bo nawet nie mamy jednego slowa na nasz jezyk. Tye dialektow, tyle dolinek. Tak, kazdy swistek musi byc w dwoch jezykach, zebysmy sie mogli nacieszyc naszym dziedzictwem. W dwoch jezykach, to znaczy po hiszpansku, ktory i tak kazdy rozumie, i w euskera, tzn. w batua, oficjalnym euskera, ktory i tak potrafi sie znacznie roznic od tego, ktorego uzywasz w domu, zaleznie od dolinki. Wiec moze az tak bardzo nie zachwycasz sie tym dziedzictwem, tylko denerwujesz, ze te gnoje z Bilbao/Donostii/iks przeforsowaly, dajmy na to, swoje durne slowo na “niedziele”. zamiast tego, ktorego uzywasz ty. Euskera jest niezbedna, zeby dostac prace w budzetowce, w sklepie, wlasciwie wszedzie. Co z tego, ze wszyscy znaja hiszpanski. Co z tego, ze uczysz angielskiego na poziomie zaawansowanym – wara ci od naszych szkol publicznych! Musisz miec EGA, specjalny certyfikat, ktory moja szwagierka mowiaca w euskera od urodzenia probuje dostac od siedmiu lat, ale zawsze sie wyklada na egzaminie a to na jakims przyslowiu, a to na onomatopei. Wiec w razie czego mowie do swoich dzieci po baskijsku, chociaz latwiej by mi bylo po hiszpansku, ale tak beda mialy szanse na lepsza prace. Ze trudniej potem studiowac na uniwersytecie w Madrycie czy Salamance, bo brakuje slow? Nie nie, my studiujemy w Kraju Baskow, z mama mieszka sie przeciez do 30 roku zycia. A ci wszyscy przyjezdni z Burgos czy Rumunii, niech sie mecza.

Advertisements

One Response to “4 RZECZY W KRAJU BASKOW, OD KTORYCH RECE MI OPADAJA”

  1. mutancik Says:

    Muszę Cię zmartwić/pocieszyć, że od tego roku również w Polsce musisz mieć skierowanie, by pójść m.in. do dermatologa i – co już zupełnie kuriozalne – okulisty.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: