Posts Tagged ‘Ella Fitzgerald’

MUZYCZNE PŁOTECZKI (1)

September 15, 2014

To taka moja nowa inicjatywa facebookowa: “jedna okołowzrockowa piosenka dziennie skomentowana raczej w sposób spersonalizowany (spiosenkowany?) niż wikipedyjny. Każdy tydzień to osobna kategoria”.

Kategoria na pierwszy tydzień: piosenki, które brzmią, jakby były z innej dekady. Przynajmniej moim skromnym zdaniem. Na przykład takie “Homesick”Kings of Convenience- KOC – norweskiego duetu, który, jak chce, brzmi zupełnie jak Simon & Garfunkel, czego jest zresztą w pełni świadomy. Hołd to, nawiązanie, kopiowanie czy parodia? Ja wolę myśleć, że hołd, a wręcz taka mała reinkarnacja A zaczynam od KOC, bo odkryłam ich właśnie na FB, poprzez post kolegi. Spokojnie, o polskim KOCu też będzie

Podczas gdy chłopców z Kings of Convenience- KOC można spokojnie słuchać przyglądając się Benowi i Elaine w autobusie, ich gość z płyty „Riot on an empty street”, Feist, świetnie wpasowuje się w klimaty późniejsze o dekadę. „Let it die” kupiłam w ciemno zauroczona jej głosem i przyznaję ze wstydem, że przesłuchując go po raz pierwszy byłam przekonana, że to kolekcja coverów. Takie „One evening” na przykład brzmi zupełnie jak Marvin Gaye. Drugi nieoczekiwany plus: perfekcyjny francuski akcent. Ach, te Kanadyjki!

Ok, wspomniałam lata sześćdziesiąte, lata siedemdziesiąte, co z osiemdziesiątymi? Nie znam niestety zbyt wielu piosenek, które starają się naśladować to, co najlepsze, w moim ulubionym muzycznym dziesięcioleciu, a co dopiero takie, które robią to dobrze. Większość artystów zdaje się uważać, że wystarczy pożyczyć jakiś charakterystyczny sample. Oczywiście nie znam wszystkich sampli świata, ale nie zamierzam sprawdzać każdej piosenki w Wikipedii – wystarczy, że brzmi świeżo, jak jakaś nieodkryta perełka sprzed trzydziestu lat. Tak jak „Sprawl II” Arcade Fire.

Większość lubianych przeze mnie piosenek nawiązujących do poprzednich dekad czerpie inspiracje z lat sześćdziesiątych. Można to zrobić na trzy sposoby: komponując utwór, który absolutnie niczym nie zdradza się ze swoim późniejszym pochodzeniem, używając sampli czy coveru do stworzenia czegoś nowoczesnego, ale o sprawdzonej chwytliwości, albo zaskakując słuchacza współczesnym brzmieniem w samym środku piosenki udającej dużo starszą, tak jak to zrobił Beck w „New Pollution”. Szkoda, że scjentolog.

I kolejna wariacja na temat zapozyczen z innych dekad – a takze kolejny (swietny) album, ktory brzmi jak kolekcja coverow: “Memphis circa 3am” John Paul Keitha z 2013r. Nie wiem, czy facet sam sobie zmienil imiona i nazwisko czy tez mial rodzicow-fanatykow, w kazdym razie juz na pierwszy rzut oka widac, czym sie inspiruje. Kazda piosenka z plyty prowokuje do zadania sobie pytania w stylu “To to nie Orbison?” albo “To nie lecialo w Pulp Fiction?”. Przy “Almost you”, na przyklad, az sie prosi, zeby spiewal inny John, choc rownie chuderlawy…

Na koniec dwa odstepstwa od kategorii tygodnia, ale cos, co mi sie z nia skojarzylo.Na pierwszy ogien niech pojdzie zespol, ktory, czego nigdy bym sie o nim nie spodziewala, doskonale nasladuje gigantow z Pink Floyd, a dokladniej “Division Bell” z 1994 roku. “Jest super” T-love jest tylko 3 lata starsze, ale warte wyroznienia.

I wreszcie, w ostatnim wpisie pierwszej kategorii, chciałabym odwrócić ją do góry nogami – istnieją przecież piosenki-prokursorki, wyprzedające dany nurt czasem i o dziesięciolecia. Nie mam dostatecznej wiedzy na ten temat (polecam stary serial dokumentalny „Dancing in the street”), ale sama odkryłam jeden taki utwór – “Cow cow boogie” Elli Fitzgerald z 1943 roku, który przywodzi mi na myśl klasycznego Elvisa Presleya.

 

 

 

GETTING A KICK OUT OF THEM

February 21, 2010

Cole Porter’s legs were crushed by a horse in a riding accident in 1937. He named his injured legs “Josephine” (left) and “Geraldine” (right), and for the rest of his life got around with canes and braces. His right leg, Geraldine, was amputated in 1958.

35 years later, Ella Fitzgerald had both legs amputated below the knee due to complications from diabetes. A complete collection of her songbooks, including her Cole Porter songbook from 1956, were reissued on CD the same year.