Posts Tagged ‘Jennifer Love Hewitt’

DIVINITY

April 18, 2014

Przeprasza, ze wrzucam tyle list i filmow, ale to taki moj medialny pamietnik. Jestem teraz sama w domu, wiec namietnie ogladam Divinity, kanal telewizyjny dla kobiet, na ktorym mozna obejrzec najrozniejsze hiciory, od serialowych (takich jak “Castle” czy “Grey´s Anatomy”) po poradnikowe (ze szczegolnym naciskiem na remonty, sluby i cupcakes). Moglabym sie tu rozwodzic, jak to odrzucaja mnie napakowane chemia muffinki albo sztuczne, ultrablyskotliwe dialogi nadzianych idealow z “Gillmore Girls”, ale chce zapamietac, co w roku szkolnym 2013/2014 sprawialo mi przyjemnosc w porze posilkow, a zatem ponizej znajdziecie krotki przeglad moich ulubiencow:

 

1. O “Ghost Whisperer” juz pisalam – naprawde wzrusza, a Jennifer Love Hewitt zdetronizowala w moim prywatnym rankingu Jessice Biel (zone Justina Timberlake´a).

Gustowny striptease w porannym pasmie:

Sama piosenka:

 

2. Dzieki “Love it or list it” (kreconym w Toronto), czlowiek dziekuje Boginii za to, ze nie mieszka w kraju, w ktorym zima trwa pol roku, domy buduje sie z kartonu, dzieci musza miec osobny salon w piwnicy, a ludzie dojezdzaja dwie godziny do pracy. Do tego budowlaniec przypominajacy Bryana Browna i architektka przypominajaca Nat P. po 50tce. Swietne do nauki hiszpanskiego (“el sotano”), bo kazdy odcinek jest taki sam. Featuring gay couples and multi-racial couples, co im sie chwali.

 

3. Blizniaki z “Property Brothers” udaja posrednika nieruchomosci i szefa ekipy remontowej, ale tak naprawde od dziecinstwa probowali zostac aktorami i mieszkaja w Las Vegas (co przynajmniej wiadomo, bo sprobujcie dowiedziec sie cokowliek o dziecinstwie Rosie Pope czy Matthew Husseya – sa alienami czy agentami CIA?). Ogladam ich, dumajac o sztucznej, zunifikowanej wizji swiata sprzedawanej nam przez koncerny, zahipnotyzowana pasemkami Jonathana.

 

4. W “My Fair Wedding with David Tutera” oddajesz kontrole nad wlasnym slubem obcemu facetowi w zamian za, powiedzmy, dwanascie tysiecy roz do udekorowania sali balowej, ktore pewnie wyrzucili na smieci nastepnego dnia. Ale trzeba przyznac Davidowi, ze jest slodki w swojej egzaltowanej sztucznosci i wyglada o niebo lepiej niz jego konkurent z “Mody na sukces”. Ponizej odcinek z Azjata-Zydem i Bollywood bride:

 

5. I wreszcie same zajawki kanalu Divinity – zartobliwe i z najnowszymi przebojami w tle.

Faceci miesiaca:

http://www.divinity.es/divinity_tv/campanas/quien-dijo-que-rosa-es-un-color-de-chicas/cortinillas-television-Dani-Rovira-Divinity_2_1750380058.html

http://www.divinity.es/divinity_tv/cortinillas-television-Ruben-Cortada-Divinity_2_1739880096.html

Intrygujacy festiwal i wykonawcy dance po 60tce:

http://www.divinity.es/divinity_tv/Divinity-Jukebox-Enrique-Iglesias-Bailando_2_1779780082.html

 

Przy okazji mozna zarazic sie miejscowymi przebojami roku – znacie ktorys?:

– Malu (ktora uparcie myle z Rosario)

– Red Russian (hiszpanska Bjork?)

– “Sube adrenalina”

Ale co to jest reggaeton (jesli jeszcze nei wiecie), nie chcecie wiedziec.

Advertisements

ENTRE FANTASMAS

December 20, 2013

Co jakis czas uzalezniam sie od jakiegos wytworu medialnego – pare lat temu nalogowo sledzilam ulubione watki z “Grey´s Anatomy” (na jutjubie ludzie wszystko selekcjonuja, zeby mozna bylo ogladac wylacznie sceny z ulubiona para bohaterow zamiast tych wszystkich operacji), a jesienia pozeralam skecze “Vaya Semanita” (moj ulubiony sezon jest caly na jutjub i nazywa sie “Cambio Radical” – gdybym miala za duzo czasu, chetnie dorobilabym im angielskie czy polskie napisy). Nie streamuje, nie torrentuje, opieram sie wylacznie na jutjub i zwyklej telewizji, wiec nie jest to znowu taki powazny nalog: ot, godzinka czy dwie – dla wielu mniej niz norma. Tyle ze trudno sie oderwac, zeby isc do pracy, i troche glupio, ze sie w tym czasie np. nie biega. Ale bieganie jest zle na stawy i boli mnie po nim ramie i nie tylko, wiec sama juz nie wiem.

Tak czy siak, obecnie na tapecie jest u mnie serial z lat 2005-2010 bodajze, o wdziecznej nazwie “Ghost Whisperer”.  Jest straszliwie sztuczny – to nie “Przystanek Alaska”, gdzie owszem, na kogos spadl satelita, ale bohaterowie mieli przynajmniej ograniczona garderobe, jak kazdy normalny czlowiek, a w tle widac bylo prawdziwe gory. W “Whispererze” glowna bohaterka nosi sztuczne rzesy i fioletowe cienie o kazdej porze dnia i nocy, a mimo ze glownie lata za duchami zamiast pracowac, w kazdym ujeciu prezentuje nowa (gleboko wycieta) sukienke Dolce Gabbana, ewentualnie plaszczyk od Gucci. Wszystkie stroje mozna zreszta podziwiac (i nabyc) w sieci:

http://www.celebritystyleguide.com/c-1/tv%20shows/ghost-whisperer/fashion-and-style-of-ghost-whisperer

Na szczescie, o ile takie zabiegi denerwuja mnie, powiedzmy, w “The Big Bang Theory”,  aktorka Jennifer Love Hewitt ma co pokazac, traktujemy wiec jej kolejne metamorfozy jako dodatkowa atrakcje, ogladajac ja niczym ladne wnetrza (fani plci meskiej tworza tez filmiki z dekoltem Jen w roli glownej). Pani ta stara sie byc holywoodzka gwiazda od dziecinstwa, proboje spiewac i wydala poradnik o randkowaniu, w ktorym zwierza sie z dekorowania swojej pochwy krysztalkami (Pochwy? Mam nadzieje, ze chodzilo jej o srom), wiec chyba dobrze sie przy tym bawi – “zadne kobiety nie zostaly wykorzystane podczas krecenia tego odcinka”.

Ok, mamy wiec pierwszy powod – byc moze ogladam ten serial, bo napalam sie na plaszczyki. Ich miejsce jest wlasnie na ekranie, bo poza nim sa absolutnie niepraktyczne. Ale plaszczyki to nie wszystko.

Kolejny plus serialu to jego powtarzalnosc – ogladam go po hiszpansku (chociaz moglabym przelaczyc na angielski) i mam wrazenie, ze bardzo duzo sie nauczylam, bo w kolko mowia to samo:  “Pomocy!”, “Skad to wytrzasnelas?”, “Gdybym tylko byla powiedziala mu, ze go kocham…”. No wlasnie, glowna bohaterka widzi duchy, moze zatem pomagac ich bliskim w wyjasnianiu rodzinnych nieporozumien, nieraz ujawniajac przy tym jakas tajemnice z przeszlosci. Pogodzony z krewnymi zmarly odchodzi “ku swiatlu” i wszyscy placza, ze mna wlacznie. Bardzo to terapeutyczne, a przy okazji mozna cwiczyc tryby warunkowe.

Jak widac, serial ten, co rzadko sie zdarza, ma sprecyzowane przeslanie – najwazniejsza jest milosc i wybaczenie, spedzanie czasu z rodzina, cieszenie sie kazdym dniem, przytulanie sie, szybkie rozwiazywanie konflktow, szczerosc.

Niestety nie ma “Ghost Whisperera” na DVD w wersji polskiej, a po sieci krazy tragiczny dubbing – jesli dacie sie wciagnac, zainwestujcie wiec w wersje oryginalna. A jesli wpadnie wam w oko Jennifer, na pewno ucieszy was fakt, ze grala ostatnio w innym serialu pania z salonu masazu.